Temat: Tata bez praw
[cytat:yzoe4pir]
jeśli Ona wyciągnie ręce do Niego to niech się nie boi oddać jej Policja nic nie zrobi założą niebieską kartę, która będzie sobie leżała w szufladzie, gdy zamieszka już w tym domu, to niech pisze na żonę alimenty na utrzymanie rodziny - bo się nie dokłada, plus niech pójdzie do kuratora i powie że żona obgaduje dzieci przeciwko niemu, po kilku dniach niech pójdzie do prokuratora i złoży donos ze żona grozi mu śmiercią wezmą żonę pod lupę i natychmiast ostudzi to jej zapędy
[/cytat:yzoe4pir]
szymon nakłaniasz do składania falszywych zeznań i stosowania przemocy ...

[cytat:yzoe4pir]
Jestem farmaceutką i najchętniej zaprosiłabym ich na pyszny obiadek z "małym dodatkiem".
[/cytat:yzoe4pir]
I to przykład na to że osoby mające styczność z lekami powinny zostać wnikliwie psychiatrycznie przebadane ...
Dobrali się Państwo ze sobą ...jak by to określić :what: a już wiem wyśmienicie<mniam> ...smacznej kolacji życzę ...oczywiście po ktorej żadna ze stron nie dostanie nagłych konwulsji ...
chętnie by odpowiedziała co należy zrobić , ale przypuszczam że zarówno mi jak i wielu osobom tu po takich pięknych opisach stanie ość w gardle :P
Źródło: forumprawne.org/showthread.php?t=2639



Temat: Wasze opisy na GG - część VI
Dot.: Wasze opisy na GG - część VI
  Niektóre rzeczy powinny by zostawać zawsze nie zmienione. Żeby można je wpakować do jednej z tych wielkich oszklonych szaf i tak je przechowywać.

Sam jestem, samiutki z sobą samym...


Wystarczy pleść jakieś głupstwa, których nikt nie może zrozumieć, a ludzie zrobią wszystko, czego od nich zażądasz.


Cholerne pieniądze. Zawsze w końcu człowiekowi ością w gardle staną.


Jeżeli ktoś umarł, to jeszcze nie powód, żeby go przestać lubić, zwłaszcza jeżeli to był ktoś tysiąc razy sympatyczniejszy niż inne znajome osoby, które żyją.



Źródło: wizaz.pl/forum/showthread.php?t=274316


Temat: Bogowie Olimpu
Zeus

Starszy mężczyzna uśmiechnął się nadzwyczaj ciepło do bratanicy. Dzięki słowom Ateny, wiedział, że dobrze robił ignorując zapalczywą przemowę, a komentarz ograniczając do krótkiego, lecz niosącego cichą groźbę: ‟Zobaczymy.” Helios pokazał swój jęzor żmii i co bardziej spokojnych członków ekipy to z pewnością odrzuciło. Nikt nie potrzebował wszak rewolucjonisty w obozie, gdzie rewolucji nie ma.
Ta partia była do wygrania. Rozprężony nieco dowódca przeczesał palcami srebrzyste włosy i spojrzał na Hermesa. O tak, ten chłopak myślał naprawdę szybko i równie sprawnie też działał, dlatego był taki przydatny. Na jego małe wyskoki można było patrzeć przez palce.

- Hermesie, masz na tyle wolną rękę, na ile pozwala ci na to twoje sumienie. – Pan Olimpu uśmiechnął się znów, lecz nie był to dobry uśmiech – Nie chcę jednak jakiegoś rozłamu w ekipie. Jeśli potrafisz ograniczyć ‟wzrok” Heliosa, zrób to. Niech stanie się tylko zło wieszczącym ślepcem. Musisz jednak zadbać o to, by ślepiec ten nie mógł zrobić z siebie męczennika. Rozumiesz, prawda?

- A w ogóle, jakie są kompetencję tego całego Iosa? – zapytała Hera jak zwykle wyniośle, co niektórym stawało ością w gardle.

- Cóż, wiecie, jak działa Rada w naszej sprawie. Nie chcą nas blokować, żebyśmy mogli działać jak najefektywniej. Niemniej tutaj... faktycznie brakuje konkretnego arkusza uprawnień i może o niego poproszę... niedługo. Helios jest inspektorem i ma prawo zajrzeć w każdy kąt. Dla efektywności ponoć zdjęto z niego obowiązek maskowania czy nieużywania grawitronu w obozach Ziemian. Tego zresztą najbardziej się obawiam, że spowoduje u nich szok, który sprawi, że kolejny raz zapomną... tak jak było w trakcie burzy w plemieniu Dionizosa. Ci ludzie przecież rozwijali się jak inni, a tu nagle krach i do dziś mamy bandę bezmózgów. Eh, przepraszam, nie powinienem tak nazywać naszych podopiecznych. W każdy razie wykonawczej władzy w bazie czy w sprawach organizacyjnych nie ma żadnej. Może najwyżej komuś się poskarżyć na Nibiru. Nie zmienia to jednak faktu, że ten młokos swoim pyszczeniem może spowodować prawdziwą burzę. Eh...
Źródło: linet.laohost.net/showthread.php?t=7093


Temat: HISTORIE LEKASRSKIE - PRAWDZIWE
Tragedia w gdańskim szpitalu. Kaleka przez ości

Kobieta przyszła do szpitala z ością w gardle. Teraz jest kaleką, walczy o przeżycie. Rodzina: - To z braku odpowiedniej pomocy. Lekarze: - Zrobiliśmy, co było można

Zofia Kozłowska ma 63 lata, mieszka w Gdańsku Suchaninie. 18 czerwca jadła rybę. Poczuła ból w gardle, który nie ustępował. Mąż i syn zawieźli ją na ostry dyżur do Szpitala Wojewódzkiego. Pacjentkę badał były ordynator oddziału laryngologii, lekarz z 40-letnim stażem. - Nic nie widać - powiedział. - To się zdarza, że jakiś kęs spowoduje takie podrażnienie śluzówki gardła i pójdzie dalej. Dam pani środki przeciwbólowe i antybiotyk. Powinno minąć.

Dwa dni później pacjentka wróciła do szpitala. Ból był jeszcze większy. Badał ją inny lekarz. Nie stwierdził klinicznych objawów zalegania ciała obcego, odesłał kobietę do domu z zaleceniem kontroli w razie braku poprawy.

Następnego dnia Kozłowska poszła do pani laryngolog, która przyjmuje w przychodni. Lekarka też nic nie znalazła.

24 czerwca chora zaczęła pluć krwią. Wróciła do Szpitala Wojewódzkiego. - Musiała kilka godzin czekać w korytarzu, z bólem i łzami w oczach - mówi syn, Krzysztof Kozłowski. - I ciągle ta krew.

Według szpitala rejestracja trwała najwyżej godzinę. Wieczorem stan był poważny, pacjentka trafiła na stół operacyjny. Lekarze stwierdzili groźny stan zapalny - w trakcie zabiegu nacięli naciek zapalny i mimo braku ropy zaaplikowali kurację antybiotykową.

- Miejmy nadzieję, że wszystko będzie bez powikłań - zakomunikował ordynator oddziału dr Piotr Zaorski.

Następnego dnia rano pacjentka czuje się na tyle dobrze, że sama poszła na badanie. Tam nastąpił krwotok - krew dosłownie chlustała z ust. Kobieta natychmiast trafiła na stół operacyjny. Zabieg trwał kilka godzin. Wkrótce okazało się, że krwotok nie został usunięty. Kozłowska jeszcze raz wylądowała w sali operacyjnej.

- Mama jeśli nawet przeżyje, to będzie kaleką - mówi zrozpaczony syn. - Operacja spowodowała, że doszło do długotrwałego niedokrwienia mózgu, udaru i paraliżu. Jeden z lekarzy powiedział, że najlepiej poszukać dla mamy hospicjum.

Ordynator i jego współpracownicy są rozgoryczeni z powodu reakcji krewnych pacjentki. - Z boku laikowi może się wydawać, że lekarze coś zaniedbali. Ale prawda jest taka, że zrobiliśmy więcej niż było można. Ja też mam matkę i nie jestem człowiekiem bez serca. Ratowałem tę kobietę z poświęceniem, to co się stało nie spływa po mnie jak po kaczce. Jeśli sprawą zajmie się prokurator, wiem, że wygram. Mam czyste sumienie. Ale niełatwo uwolnić się od złych plotek, na które nie zasłużyłem ani ja, ani inni lekarze.

Według Zaorskiego poczucie dyskomfortu w gardle może się utrzymywać u pacjenta nawet do 10 dni. Jeśli ości nie widać, badanie rentgenowskie też nic nie da. Można zastosować wziernik, ale to metoda inwazyjna, której się nie używa bez wyraźnej potrzeby.

- Jesteśmy bardzo uwrażliwieni na takie przypadki - zapewnia dr Zaorski. - Kilkanaście lat temu w podobnych okolicznościach zmarła profesor Władysława Zielińska, lubiana przez wszystkich specjalistka chorób zakaźnych. Też chodziło o stan zapalny gardła dolnego, gdzie utkwiło ciało obce, bodajże kość kurczaka. Nie dało się uratować pani profesor.

U Zofii Kozłowskiej infekcja spowodowała rozległą martwicę tkanek i perforację tętnicy odpowiedzialnej za dopływ tlenu do mózgu. Trzeba było ją podwiązać - nie było innej możliwości.

- Stało się nieszczęście, skutek fatalnego zbiegu kilku okoliczności - zapewnia dr Zaorski. - Nikomu czegoś takiego nie życzę. Stan pacjentki wolno się poprawia. Trzeba być dobrej myśli.

Syn chorej w środę złożył doniesienie do prokuratury. Za pośrednictwem "Gazety" prosi, by zgłosił się lekarz, który będzie w stanie pomóc jego mamie.

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
Źródło: atlantyda2.cba.pl/viewtopic.php?t=5435





 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  co zrobić jak ość stanie w gardle
witch